O produkcie
System CRM dla firmy sprzedażowej. Zbiera leady z kilku kanałów marketingowych w jednym miejscu, przydziela je handlowcom i śledzi postęp sprzedaży. Handlowcy nie chcieli uczyć się nowego narzędzia, więc pracują dalej w Kalendarzu Google, a CRM sam odczytuje z niego postęp.
Czym się zajmowałem
Przez ponad dwa lata odpowiadałem za backend systemu: od projektu, przez budowę i wdrożenie, po utrzymanie i rozwój.
- Przyjmowanie leadów z różnych źródeł i ich przydział handlowcom.
- Integracja z Kalendarzem Google: spotkania tworzone automatycznie i status sprzedaży aktualizowany z kalendarza.
- Historia leadów i przydziałów, podgląd zmian na żywo w panelu.
- Integracja z Make, przez którą CRM współpracuje z wewnętrznymi automatyzacjami firmy, oraz z narzędziami do raportowania.
- Testy automatyczne, dokumentacja i komunikacja z klientem.
Jakie problemy rozwiązałem
- Rozproszone dane. Arkusze i ręczne przekazywanie zastąpił jeden system z pełną historią każdego leada.
- Opór przed nowym narzędziem. Handlowcy aktualizują status tam, gdzie i tak pracują, czyli w kalendarzu.
- Zmiana po stronie Google. Google zmienił sposób działania kolorów w Kalendarzu, co zepsułoby synchronizację statusów. Przeanalizowałem zmianę, sprawdziłem ją w praktyce i dostosowałem system, zanim wpłynęło to na pracę handlowców.
- Gubione zmiany w integracji. Zewnętrzna automatyzacja klienta pomijała część zmian statusów. Poprawiłem to tak, że nic nie ginie, a istniejąca integracja działała dalej bez zmian.
- Spójność danych. Zmiana handlowca przy leadzie zawsze przebiega tak samo, niezależnie od tego, skąd zostanie wywołana.
Czego się nauczyłem
- Integracje z zewnętrznymi usługami trzeba budować tak, żeby przetrwały zmiany, na które nie mamy wpływu.
- Przy zmianie czegoś, z czego korzysta działająca integracja, zgodność wsteczna jest wymaganiem, a nie dodatkiem.
- To, co mówi dokumentacja, sprawdzam w praktyce, zanim trafi do kodu produkcyjnego.
- Przy narzędziu dla zespołu sprzedaży najważniejsze jest, żeby nie zmieniać nawyków ludzi bardziej, niż to konieczne.